Howdy.
Mam wrażenie, że nie było mnie tu z miesiąc, ale tak dużo wydarzyło się w ostatnim czasie, że dopiero teraz mam głowę i czas napisać tutaj post.
Ale dzisiaj oficjalnie mogę już oświadczyć, że duże spotkanie, które planowałyśmy od trzech tygodni, w końcu miało swoje miejsce. Właśnie dlatego przychodzę dziś z relacją z naszego rajdu z North Winners!
Spotkaliśmy się w stajni w Dundull, gdzie przez 15 minut próbowaliśmy pokonać przeciwności związane z brakiem widoczności - na zbiórce było obecnych blisko czterdzieści osób, a niestety serwer z początku pozwalał nam zobaczyć jedynie połowę z nich. Kiedy jednak już się trochę ogarnęliśmy, wyruszyliśmy w stronę Jodłowego Gaju, stamtąd do Valedale, przez Winiarnię i Dolinę Złotych Wzgórz do Wioski Zachodniego Przylądka, skąd przepłynęliśmy promem do Fortu Pinta. Tam także spotkała nas mała trudność, "element zaskoczenia", którym okazał się kompletny brak synchronizacji promów, dlatego sama przeprawa zajęła nam jakieś 5 minut. W końcu ruszyłyśmy do Moorland, gdzie naszą wycieczkę przypieczętowałyśmy tradycyjnie tańcem w profesjonalnym kole wokół sobótkowego słupa. Tam z wieloma osobami się już pożegnaliśmy, ale ci najbardziej wytrwali zostali jeszcze na dyskotece przy akompaniamencie muzyki Jojo oraz wspólnym treningu koni. Przez całe spotkanie towarzyszyły nam oczywiście rozmowy i śmieszki na discordzie.
Muszę przyznać, że z rajdu jestem bardzo zadowolona! Upłynęło ono w przyjemnej i miłej atmosferze, a wszyscy wyszli z niego z dobrym humorem. Było nam bardzo miło poznać tyle nowych, wspaniałych osób oraz nawiązać przyjazne stosunki z całą ekipą NW!
Dziękujemy również Mii Northwright za propozycję wspólnego spotkania - mamy nadzieję je kiedyś powtórzyć! (Szczególnie, kiedy zespół SSO naprawi problemy z widocznością :D)
/Orangeburg
sobota, 30 czerwca 2018
poniedziałek, 18 czerwca 2018
Spontaniczne wypady
W ostatnim tygodniu tak naprawdę bardzo niewiele z nas miało czas, żeby zaplanować coś dużego na weekend - wszyscy byli zajęci ostatnimi poprawkami i dopieszczaniem ocen - wiadomo.
Dodatkowo, ekipa organizacyjna przygotowywała się do czegoś konkretniejszego, co - biorąc pod uwagę przewidywaną liczbę uczestników - wymaga sporo wspólnych przemyśleń i dogadywania się. Co jest na rzeczy - na razie nie zdradzamy, bo jest to jeszcze work in progress, ale mamy nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem oraz w miłej atmosferze.
Tymczasem nasze klubowiczki, by zabić nudę, spotkały się kilka razy w małych grupkach, by pogadać, pojeździć i się powygłupiać. Mimo, że osób nie zebrało się jakoś dużo, to muszę przyznać, że takie meetingi mają swój urok i znacznie ułatwiają i umilają integrację. Właśnie podczas takich spotkań zdaję sobie sprawę, że nasza ekipa to coś więcej niż klub oraz, co więcej, że zdecydowanie opłacało się utrzymywać na ostatkach sił przez blisko półtora roku.
Mamy jeszcze jeden plan, mimo że jest dosyć dalekobieżny. Wpadłyśmy dziś na pewien pomysł, który naprawdę może dobrze wyjść, ale co do tego - czeka nas jeszcze sporo planów i przygotowań. Oczywiście, poza podjęciem ostatecznej decyzji.
Zostawiam was, jak zawsze, ze zdjęciami.
/Orangeburg
Dodatkowo, ekipa organizacyjna przygotowywała się do czegoś konkretniejszego, co - biorąc pod uwagę przewidywaną liczbę uczestników - wymaga sporo wspólnych przemyśleń i dogadywania się. Co jest na rzeczy - na razie nie zdradzamy, bo jest to jeszcze work in progress, ale mamy nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem oraz w miłej atmosferze.
Tymczasem nasze klubowiczki, by zabić nudę, spotkały się kilka razy w małych grupkach, by pogadać, pojeździć i się powygłupiać. Mimo, że osób nie zebrało się jakoś dużo, to muszę przyznać, że takie meetingi mają swój urok i znacznie ułatwiają i umilają integrację. Właśnie podczas takich spotkań zdaję sobie sprawę, że nasza ekipa to coś więcej niż klub oraz, co więcej, że zdecydowanie opłacało się utrzymywać na ostatkach sił przez blisko półtora roku.
Mamy jeszcze jeden plan, mimo że jest dosyć dalekobieżny. Wpadłyśmy dziś na pewien pomysł, który naprawdę może dobrze wyjść, ale co do tego - czeka nas jeszcze sporo planów i przygotowań. Oczywiście, poza podjęciem ostatecznej decyzji.
Zostawiam was, jak zawsze, ze zdjęciami.
/Orangeburg
niedziela, 10 czerwca 2018
Mafia
Cześć!
Tym razem chcemy zawitać tu z postem o spotkaniu nieco innego typu, ale zdecydowanie ciekawszego niż reszta, przynajmniej w mojej skromnej opinii! Pomysły nam się nie kończą, wręcz przeciwnie, dlatego cieszymy się, że nasze szeregi zasila coraz więcej chętnych do integracji, wspaniałych osób.
9 czerwca, czyli wczoraj, o godzinie 21:00 przyszedł czas na spotkanie w stajni w Dolinie Złotych Wzgórz i pozostanie tam przez jakiś czas, wcielając się w mieszkańców miasta co noc zagrożonych śmiercią z rąk mafiozów. Coś wam to mówi?
Otóż to! Słynna gra w mafię!
Miejsce i godzina wybrane były specjalnie, by zbudować klimat tajemniczości, a konie, mimo że tym razem były to tylko i wyłącznie konie luzytańskie, praktycznie nie były potrzebne. Cała magia działa się przed stajnią i w jej okolicach oraz oczywiście na czacie klubowym!
Zagrałyśmy tylko jedną rundę, na nasze nieszczęście, ponieważ później wystąpiły niemałe problemy techniczne. Mistrzem gry była oczywiście Karin, a w członków mafii wcieliły się Gun Riverhaven, Agata Wolfrock oraz Melinda Ghostcry, których tożsamość była ujawniana z każdą kolejną kolejką przez mieszczan wcielających się w role detektywów. Oczywiście nie obyło się także bez koniecznych ofiar. Grę siłą rzeczy wygrała mafia, ponieważ z ostatnich trzech osób jedna, niestety, nam się wykruszyła. Najdłużej przy życiu utrzymała się Melinda, która siedziała cicho przez całą grę, po kryjomu wybijając mieszkańców i mszcząc się za śmierć swoich towarzyszek.
Wszyscy ze spotkania byli bardzo zadowoleni i wyszli z niego z dobrymi humorami, a tymczasem nasza ekipa od organizacji zaczęła planować coś na następny tydzień.
Zostawiam was z kilkoma zdjęciami.
/Orangeburg
,
Tym razem chcemy zawitać tu z postem o spotkaniu nieco innego typu, ale zdecydowanie ciekawszego niż reszta, przynajmniej w mojej skromnej opinii! Pomysły nam się nie kończą, wręcz przeciwnie, dlatego cieszymy się, że nasze szeregi zasila coraz więcej chętnych do integracji, wspaniałych osób.
9 czerwca, czyli wczoraj, o godzinie 21:00 przyszedł czas na spotkanie w stajni w Dolinie Złotych Wzgórz i pozostanie tam przez jakiś czas, wcielając się w mieszkańców miasta co noc zagrożonych śmiercią z rąk mafiozów. Coś wam to mówi?
Otóż to! Słynna gra w mafię!
Miejsce i godzina wybrane były specjalnie, by zbudować klimat tajemniczości, a konie, mimo że tym razem były to tylko i wyłącznie konie luzytańskie, praktycznie nie były potrzebne. Cała magia działa się przed stajnią i w jej okolicach oraz oczywiście na czacie klubowym!
Zagrałyśmy tylko jedną rundę, na nasze nieszczęście, ponieważ później wystąpiły niemałe problemy techniczne. Mistrzem gry była oczywiście Karin, a w członków mafii wcieliły się Gun Riverhaven, Agata Wolfrock oraz Melinda Ghostcry, których tożsamość była ujawniana z każdą kolejną kolejką przez mieszczan wcielających się w role detektywów. Oczywiście nie obyło się także bez koniecznych ofiar. Grę siłą rzeczy wygrała mafia, ponieważ z ostatnich trzech osób jedna, niestety, nam się wykruszyła. Najdłużej przy życiu utrzymała się Melinda, która siedziała cicho przez całą grę, po kryjomu wybijając mieszkańców i mszcząc się za śmierć swoich towarzyszek.
Wszyscy ze spotkania byli bardzo zadowoleni i wyszli z niego z dobrymi humorami, a tymczasem nasza ekipa od organizacji zaczęła planować coś na następny tydzień.
Zostawiam was z kilkoma zdjęciami.
/Orangeburg
,
sobota, 2 czerwca 2018
Spotkanie w temacie lat 70.
Cześć!
Tym razem mamy dla Was relację ze spotkania o tematyce lat siedemdziesiątych!
Po tygodniu wymyślania ustawień, ubiorów oraz planowania przebiegu samego spotkania, w końcu nadszedł nasz wielki dzień. Spotkaliśmy się o 18:30 na farmie Steve'a, gdzie zrobiliśmy parę zdjęć z końmi, a następnie udaliśmy się na dyskotekę do Fortu Pinta, by ostatecznie przećwiczyć wymyślone wcześniej ustawienia. O dziewiętnastej doszła do nas reszta osób, a wtedy w końcu mogliśmy rozpocząć zabawę!
Zrobiliśmy zdjęcia na dyskotece przy akompaniamencie piosenek Jojo, a potem pojechaliśmy do centrum handlowego w Jorvik City na nasze wcześniej zaplanowane Top Model. Muszę przyznać, że nasze kandydatki były prawie tak wspaniałe jak pytania, które zadawało im jury, a ich ubiory były równie fenomenalne! Naszymi top 2 ostatecznie okazały się być jednak Svea Monsternight oraz Aitana Starwood, a wyróżnienia otrzymały Melinda Ghostcry i Amanda Dolphincamp!
Dziękujemy wszystkim, którzy byli! Na następny tydzień planujemy coś prostszego i klimatycznego, dlatego nasze Kreatywne Bambołki od organizacji spotkań (pozdrawiamy wtajemniczonych) mają wolne.
/Orangeburg
Tym razem mamy dla Was relację ze spotkania o tematyce lat siedemdziesiątych!
Po tygodniu wymyślania ustawień, ubiorów oraz planowania przebiegu samego spotkania, w końcu nadszedł nasz wielki dzień. Spotkaliśmy się o 18:30 na farmie Steve'a, gdzie zrobiliśmy parę zdjęć z końmi, a następnie udaliśmy się na dyskotekę do Fortu Pinta, by ostatecznie przećwiczyć wymyślone wcześniej ustawienia. O dziewiętnastej doszła do nas reszta osób, a wtedy w końcu mogliśmy rozpocząć zabawę!
Zrobiliśmy zdjęcia na dyskotece przy akompaniamencie piosenek Jojo, a potem pojechaliśmy do centrum handlowego w Jorvik City na nasze wcześniej zaplanowane Top Model. Muszę przyznać, że nasze kandydatki były prawie tak wspaniałe jak pytania, które zadawało im jury, a ich ubiory były równie fenomenalne! Naszymi top 2 ostatecznie okazały się być jednak Svea Monsternight oraz Aitana Starwood, a wyróżnienia otrzymały Melinda Ghostcry i Amanda Dolphincamp!
Dziękujemy wszystkim, którzy byli! Na następny tydzień planujemy coś prostszego i klimatycznego, dlatego nasze Kreatywne Bambołki od organizacji spotkań (pozdrawiamy wtajemniczonych) mają wolne.
/Orangeburg
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






















