W ostatnim tygodniu tak naprawdę bardzo niewiele z nas miało czas, żeby zaplanować coś dużego na weekend - wszyscy byli zajęci ostatnimi poprawkami i dopieszczaniem ocen - wiadomo.
Dodatkowo, ekipa organizacyjna przygotowywała się do czegoś konkretniejszego, co - biorąc pod uwagę przewidywaną liczbę uczestników - wymaga sporo wspólnych przemyśleń i dogadywania się. Co jest na rzeczy - na razie nie zdradzamy, bo jest to jeszcze work in progress, ale mamy nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem oraz w miłej atmosferze.
Tymczasem nasze klubowiczki, by zabić nudę, spotkały się kilka razy w małych grupkach, by pogadać, pojeździć i się powygłupiać. Mimo, że osób nie zebrało się jakoś dużo, to muszę przyznać, że takie meetingi mają swój urok i znacznie ułatwiają i umilają integrację. Właśnie podczas takich spotkań zdaję sobie sprawę, że nasza ekipa to coś więcej niż klub oraz, co więcej, że zdecydowanie opłacało się utrzymywać na ostatkach sił przez blisko półtora roku.
Mamy jeszcze jeden plan, mimo że jest dosyć dalekobieżny. Wpadłyśmy dziś na pewien pomysł, który naprawdę może dobrze wyjść, ale co do tego - czeka nas jeszcze sporo planów i przygotowań. Oczywiście, poza podjęciem ostatecznej decyzji.
Zostawiam was, jak zawsze, ze zdjęciami.
/Orangeburg







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz